Nowy punkt widzenia – czyli dlaczego potrzebowałam przerwy od bloga

EsperanzaTurystyka wersja 2.0.

Decyzja zaprzestania prowadzenia bloga pojawiła się upalnego, wrześniowego popołudnia. Pamietam je doskonale. Siedziałam zaryczana na jednym z lizbońskich wzgórz, zupełnie nie poznając miejsca, które wcześniej kochałam. Jasna, dostojna i jednocześnie swojska Lizbona stała się fotograficznym plenerem dla samozwańców wyposażonych w selfie sticki strojących minki i dziubki w kilkunastu wersjach, które po pieczołowitej korekcie miały mieć swoją wyczekiwaną premierę na instastory.
Miradouro, na którym akurat się znalazłam, było gwarne, tłoczne, a wypatrywanie wolnego stolika w niewielkim bistro było wyścigiem z całym światem zebranym dookoła. Przystojny kelner wycedził prześmiewcze de nada w odpowiedzi na podziękowanie amerykańskiego turysty, który opanował kilka portugalskich słówek, wszystkie wypowiadane z jego silnym teksańskim akcentem.
Poszłam dalej, a ponieważ byłam po 2 tygodniach spędzonych wśród nieskalanej przyrody, gdzie człowiek przesadnie się nie panoszy, szukałam jakiejś namiastki harmonii z otoczeniem. Będąc na ustronnym placyku pomyślałam, że przytulę drzewo, ot taki sobie energetyczny uścisk z platanem, kątem oka zobaczyłam, że jakiś chłopak dwa drzewa dalej zamierza zrobić to samo… o nie, nie. Jednak nie. Jego cel był zgoła inny… chciało mu się siku.
Wtedy zwątpiłam we wszystko, włącznie z trzema latami studiów na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi o specjalności turystyka…
Tego dnia zapisałam kilka stron w moim notatniku, zaczynając od słów “Świecie cośmy Ci zrobili”.
Dysonans jaki wtedy odczuwałam dosłownie łamał mi serce.

Turystyka wersja 1.0.

Zaczynałam wyżej wspomniane studia w 2004 roku. Każde szanujące się miasto miało kilka biur podróży pełnych katalogów, plakatów i egzotycznych, chociaż lekko wypłowiałych fototapet. Z nadzieją na pracę w branży i wiążącymi się z tym study tourami, chętnie przyswajaliśmy wiedzę o pełnych wszelkich udogodnień wycieczkowcach, kurortach narciarskich i parkach rozrywek. Wydawało się, że turystyka to intratna inwestycja w przyszłość. I tak było, aż za bardzo. Ewolucja branży może nawet poszła o kilka kroków za daleko, niepostrzeżenie zbaczając w ślepy zaułek.

Biura turystyczne zaczęły znikać, świat stał się dostępny w kilka kliknięć i każdy mógł być swoim własnym travel agentem przebierając w dziesiątkach destynacji, hoteli czy form spędzania czasu.
Ci bardziej zamożni i przedsiębiorczy wyszukiwali przetargi, a wykupione okazyjnie kamienice i mieszkania zamieniali na hostele. Czy inwestowali w ich wystrój, czystość, zapewnienie komfortu bycia, chociażby poprzez zatrudnienie pracowników, którzy w jakimś stopniu lubią interakcje z ludźmi? Ano… bywało różnie.
Na przykład tym razem w Lizbonie miałam spędzić dwa dni, ale po tym jak 3 razy zmieniłam hostel w ciągu jednej doby, uznałam, że wystarczy i chętnie wrócę do domu dzień wcześniej niż planowałam. To miejsce, w którym finalnie przenocowałam było czyste, dobrze położone, ładnie urządzone i nazywało się… We love f****** tourists.
Dobrze jest czuć się mile widzianym;)

W którym momencie coś poszło nie tak?
Przecież nie w powszechnej dostępności, jaką dał nam internet, ani w niezależności od wszelkich tour operatorów. Mam kilka swoich typów, ale zostawię to pytanie do Waszej rozkminy.

Turystyka wersja 3.0.

Chwilowe wymuszone zatrzymanie skłania mnie do tego, żeby zastanowić się nad przyszłą dostępnością świata o jakim marzę:

  1. W liniach lotniczych, hotelach, innych obiektach noclegowych, restauracjach i sklepikach, punktach informacji szanuje się drugiego człowieka bo jest człowiekiem. I to wystarcza, a nie dlatego że jest klientem naszym panem.
  2. Podróżny zachowuje się godnie. Od nikogo nie jest ani lepszy ani gorszy. Dziecię pokolenia płacę to wymagam zostawia to przekonanie za sobą, pod opieką mamy – Arogancji i taty – Ego.
  3. W parkach rozrywki nie męczy i nie więzi się zwierząt, nie ujeżdża się delfinów, nie pokazuje się tresowanych niedźwiedzi, pseudo szejkowie w pseudo nomadzkiej wiosce nie trzymają na przedramieniu prawdziwego sokoła bo wiadomo, że w tym całym enturażu to i tak fake.
  4. Ludzie nie tolerują ściemy i sami jej nie uskuteczniają, nie przelewają kupionej w plastikowej butelce wody do trendy bidona, bo myślą że są eko. Nie przywożą kilogramów nikomu niepotrzebnych bibelotów made in china bo ma się to tak do lokalnej kultury, jak pięść do nosa (no chyba, że akurat jesteś w Chinach, to spoko).
  5. Doświadczanie. Bycie. Obserwacja. Uwielbiam obserwować to co dookoła, zwłaszcza jak jestem w wakacyjnym trybie spowolnienia, nie pędzę z punktu A do B, szukam kadrów, nie mam klapek na oczach ani uszach, czasem wręcz przeciwnie podsłuchuje i gapie się zaciekawiona. Uwielbiam szczery zachwyt światem szczęśliwych ludzi, którzy nie mają planu działania, excela z listą to do i cennikiem, wszak wiedzą, że to co najlepsze i tak jest za darmo. W granicach zdrowego rozsądku i bezpieczeństwa fajnie też się czasem zgubić. Polecam!
  6. Foodie love – najlepsze posiłki zjada się w lokalach, gdzie przyprowadziła Cię intuicja, lokals, zapach świeżych potraw, uśmiech kelnera, … albo niespodziewana ulewa;) Nie dla mnie wpatrywanie się w trip advisor’a, chociaż nie powiem – dzięki wiernej fance tej oto aplikacji trafiłam do kilku wybornych miejsc.
  7. W moim magicznym świecie nie kantuje się przyjezdnego bo ma inny akcent, kolor skóry albo fajne ciuchy. Postawmy sprawę jasno: w moim magicznym świecie w ogóle się nie kantuje!!!
  8. … listę pozostawiam otwartą:)

*Ten tekst miał być o Azorach, ale zupełnie nie jest… bo powstał w wyniku rozbudowanej dygresji

**Heaven is a place on Earth czyli tekst o Azorach powstanie i zapowiada się, że będzie historią z obrazkami;)


Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s